CZYSTE RĄCZKI, CZYSTA BUZIA

Witajcie kochane Biedroneczki!

Dziś sprawdzimy, czy zapamiętaliście co robić, by zawsze być pięknym i zdrowym 🙂

UWAGA! Na początek krótki quiz:

  1. Co należy zrobić przed jedzeniem?
  • Zatańczyć;
  • Umyć ręce;
  • Przeczytać książkę.

2. Gdzie mieszkają witaminy?

  • W słodyczach;
  • W balonie;
  • W owocach i warzywach.

3.  Co należy zrobić przed snem?

  • Zatańczyć walca;
  • Umyć się;
  • Zobaczyć księżyc na niebie.

4. Co jest szkodliwe dla zębów?

  • Owoce;
  • Mleko;
  • Słodycze.

5. Co jest potrzebne do mycia zębów?

  • Woda, szczoteczka, pasta;
  • Mydło, szczoteczka;
  • Szczoteczka, kubek.

6. Nasze zęby leczy:

  • Chirurg;
  • Stomatolog;
  • Zębowiec.

7. Żeby być zdrowym trzeba:

  • Siedzieć przed telewizorem;
  • Jeść chipsy;
  • Uprawiać sport.

Ile punktów udało Wam się zdobyć?:)

W nagrodę zatańczcie do znanej piosenki:

„Znasz ten owoc?” – poproś Rodziców, żeby przygotowali Ci do skosztowania parę kawałków różnych owoców. Zakryjcie oczka, spróbuj po smaku rozpoznać, jaki to owoc.

O tygrysie „Nie chce mi się”

Był raz sobie tygrysek o imieniu Wigor. Niestety, to pełne energii imię zupełnie do niego nie pasowało.
– Wigorku, rusz się wreszcie – prosiła mama tygrysica. – Dlaczego nie poszedłeś z tatą na ryby?
– Nie chce mi się wstawać przed świtem – skrzywił się tygrysek, po czym przytulił łepek do swojej przytulanki króliczka.
– W takim razie, dlaczego nie dałeś się wyciągnąć wczoraj na wieczorny koncert słoni? Tupi pierwszy raz w życiu wystąpił jako solista. Był taki zawiedziony, gdy zorientował się, że cię nie ma…
– Nie chce mi się włóczyć po zmroku – przeciągnął się Wigor.
– A zawody o puchar dżungli w biegach przełajowych? – drążyła mama. – O ile dobrze pamiętam, zaczynały się w samo południe…
– W samo południe jest stanowczo za gorąco, aby się tak wysilać – ziewnął synek i zaczął rozglądać się za śniadaniem.
I tak było każdego dnia. Inne młode tygryski biegały, skakały, wdrapywały się na drzewa, a Wigorek drzemał.
– Może on nie jest zdrów – powiedział zaniepokojony tata tygrys. – Poproszę doktora makaka, aby go zbadał.
Stary, doświadczony medyk, który niejedno w dżungli widział, obejrzał tygryska uważnie. Posłuchał bicia serca, zajrzał do gardła, sprawdził stan uzębienia…
– Czy coś cię boli, młodzieńcze? – zapytał.
– Właściwie… nie – odrzekł szczerze Wigorek.
– Hmmm, wygląda na to, że jesteś zupełnie zdrowy. Zapiszę ci… gimnastykę. – Nie chce mi się gimnastykować!
– No to basen.
– Nie lubię wody.
– W takim razie dietę, bo jak tak dalej pójdzie, nabawisz się nadwagi.
Tygrysek spojrzał na doktora z niechęcią.
– Nic mi nie jest – warknął niezbyt uprzejmie – więc nie potrzebuję żadnego leczenia.
–  Na razie – westchnął stary, mądry makak. – Najlepiej by było, gdybyś znalazł sobie jakiegoś ruchliwego przyja…
Jeszcze nie skończył mówić, gdy drzewo, na którym doktor rozsiadł się wygodnie, zakołysało się gwałtownie, a z jego gałęzi poleciały w dół dojrzałe owoce.
– Laba, ty zbóju! – zdenerwował się doktor. – O mało nie spadłem… To moja bratanica – wyjaśnił z kwaśną miną. – Ta to minuty nie usiedzi na miejscu. Goni, skacze, wygłupia się. Utrapienie z taką małpą. Mój brat nazwał ją Laba, czyli „odpoczynek”. Muszę powiedzieć, że tak zwariowanego „odpoczynku” w życiu nie widziałem.
Jakby na potwierdzenie tych słów, Laba wywinęła salto w powietrzu i wylądowała tuż przed nosem Wigorka.
– Pogonimy się? – Podskoczyła wesoło.
– Nie chce mi się – mruknął swoim zwyczajem tygrysek.
– O, jaki ładny króliczek! Mogę się nim pobawić?
– Nie!!!
– Naprawdę? – Laba zaśmiała się i razem z króliczkiem dała susa pomiędzy chaszcze.
– Czekaj tylko, niech ja cię dopadnę! – prychnął wściekły tygrys i ruszył w pogoń.
Laba zwinnie poruszała się pomiędzy powalonymi konarami, przeskakiwała przez bajorka, huśtała się na lianach.
Tymczasem Wigor już po paru skokach złapał zadyszkę, zaplątał się w  krzaki, a  na koniec wpadł do błota. Małpka, widząc to, turlała się ze śmiechu.
– Jutro znów ci ucieknę! – zawołała, wrzucając króliczka do tygrysiej nory.
– Zobaczymy – warknął Wigor.
Od tej chwili tygrysek zaczął trenować. Oczywiście w najgłębszej tajemnicy. Cały czas wyobrażał sobie, jak bez trudu dogania Labę i ta myśl dodawała mu sił. Już się nie wściekał, kiedy małpka wpadała znienacka i wołała: – Goń mnie! Powoli jego mięśnie przypominały sobie, do czego służą. Biegał coraz szybciej, skakał coraz wyżej, a co najważniejsze sprawiało mu to coraz większą radość. Laba musiała się naprawdę wysilić, żeby mu uciec, aż któregoś dnia…
– Mam cię! – wrzasnął tryumfalnie Wigorek. – Gonimy się jeszcze raz?
– Już nie mogę – wysapała małpka.
– To cudownie! – ucieszył się tygrysek. – Teraz ja cię czegoś nauczę.
– Czego?
– Leżenia bykiem nad strumykiem. Patrz, jak pięknie grzeje słońce. Układamy się wygodnie na piaseczku, ziewamy – tak od serca… Przeciągamy się rozkosznie, ogon też! A teraz zamknij oczy i posłuchaj, jak cudnie ten potok gada. Małpka chyba pierwszy raz w życiu nie ruszyła się z miejsca przez całe pół godziny.
– To było cudowne! – stwierdziła, otwierając oczy. – Bardzo ci dziękuję.
– Ja też ci dziękuję. – Uśmiechnął się tygrysek. – Odpoczęłaś sobie?
– I to jeszcze jak!
– W takim razie… ty gonisz!

  • Czy imiona pasowały do tygrysa i małpki?
  • Jak zachowywały się te zwierzęta?
  • Dlaczego rodzice zabrali tygryska do lekarza?
  • Co lekarz zalecił tygrysowi?
  • Dlaczego tygrys rzucił się w pościg za małpką?
  • Co zrobił tygrys, aby szybciej biegać?

A teraz… Wy też uciekajcie na podwórko, pobawcie się na świeżym powietrzu!

Dobrej zabawy! 🙂

 

Wielkość czcionki
Kontrast